Powrót do listy artykułówPowrót do listy artykułów

Tanie paliwo zwiększa zyski przewoźników

AutorAda Kozłowska

Dziś słów kilka o benzynie. Co prawda nie tej, która napędza nasze 4 kółka, ale wzniośle nazywanej – paliwem lotniczym.

Mamy ciekawą sytuację. Cena paliwa lotniczego spada pierwszy raz od 2008 roku. Niskie ceny ropy i wytworzonej z niej benzyny, także paliwa lotniczego to prawdziwa zmora dla spółek naftowych. Tymczasem linie lotnicze zacierają ręce. Pasażerowie chcąc podróżować szybciej, wygodniej, bezpieczniej wykupują bilety w rekordowym wręcz tempie. Zaryzykujemy tezę, że ruch lotniczy przeżywa prawdziwe oblężenie. Wynika to z rosnącego popytu spowodowanego wcześniej opisaną sytuacją, napędzaną przez rozpędzającą się światową gospodarkę. Tymczasem, przewoźnicy wcale nie zamierzają oferować nam niższych cen biletów, gdyż paradoksalnie nie mają ku temu motywacji.

Dlaczego możemy tankować tańsze paliwo do naszych samochodów i ewidentnie obniżać koszty transportu, a ceny biletów lotniczych pozostają na stałym poziomie? Konsumenci płacą na stacjach mniej za benzynę, a pasażerowie za bilety wciąż tyle samo lub nawet więcej.

Mimo spadków cen paliw na światowych rynkach lotnicza branża przewoźnicza milczy jak zaklęta. Czyżby to taktyka przetrwania na trudny (tańszy) czas? Nikt nie chce obniżać swoich zysków. Linie lotnicze w szczególności. Obowiązuje tu prosta zasada – wydamy mniej na zakup paliwa, nie obniżymy cen, zarobimy więcej. Niestety w tym rozrachunku poszkodowanym jest jak zwykle pasażer. Żadna z linii nie zamierza wychylać się z przecenieniem biletów. Nie ma takiej potrzeby. Przecież klientów jest i tak za dużo. Stąd wciąż spotykany overbooking.

Trzeba to głośno powiedzieć. Tanie paliwo winduje zyski przewoźników. Niemal wszystkie linie lotnicze na świecie zwiększyły obroty w III kwartale 2014 roku, a ostatnie 3 miesiące roku również zapowiadają się obiecująco. Lepsze prognozy dla przewoźników to składowa kilku czynników: niższych cen za kerozynę, dobre wskaźniki obłożenia przelotów, a także wzrost opłat pobieranych za dodatkowe usługi takie jak przewóz bagażu czy zmiana rezerwacji.

Co prawda obserwowany wysyp promocji może napawać nadzieją, że w wielu przypadkach polecimy tej zimy taniej niż rok temu, ale wszystko ma pewne granice. Okres świąteczny i noworoczny to kolejny w roku szczyt przewozowy i sprzedażowy dla przewoźników. Każdy z nas wyda przecież ostatni grosz, aby w tym czasie pobyć przez kilka dni z rodziną. Będzie więc z założenia drożej, a niemal pewne obłożenie przelotów pozwoli w wielu przypadkach grać podnoszoną do granic absurdu ceną.

Poszukajmy jednak w tym całym galimatiasie jakichkolwiek plusów. Większe zyski przewoźników to szansa na odmłodzenie floty, zwiększenie obsługi, a często również na spłatę długów przez przewoźników.

Co do zasady, nie spodziewajmy się jednak obniżek cen, ale wyłącznie krótkotrwałych promocji. Jedno jest pewne, nie liczmy na jakiekolwiek obniżki w ruchu lotniczym w związku ze spadkiem cen paliw.

Uzyskaj odszkodowanie za opóźnione, odwołane lub przepełnione loty z ostatnich trzech lat.

Sprawdź swój lot

Zajmie Ci to tylko trzy minuty